 |
| I oto moje stopy ostatni raz stoją w Breslau i odjazd. |
 |
| I jak się ja zabiorę??? |
 |
| Na lotnisku w Toronto |
 |
| Dziękuję Wam Kochani :) |
Na lotnisko do Toronto przywieźli mnie Karysia i Wiesiek. Krysia towarzyszyła mi aż do odprawy celnej, bo Wiesiek musiał się uporać z samochodem. Przy okazji trafiła mi się podopieczna starsza pani z Krakowa. Była bardzo rozgadana i ciągle narzekająca, starałam się wysłuchać. Uważała, że największe problemy to ma ona ze swoją rodziną. Gdy wspomniałam jakie problemy i trud przeżywają inni, trochę się wyciszyła przynajmniej z narzekaniem, jakby poczuła, że jej problemy nie są aż tak wielkie i ważne
.
Samolot wystartował o godz. 22;20 czasu kanadyjskiego. Za oknem samolotu było już ciemno. Widać było tylko pięknie rozświetlone miasto. Dostaliśmy obiadokolację i szybko usnęłam.
Obudziłam się rano (no może w międzyczasie, aby poprawić pozycję) gdy roznosili kawę i śniadanie. Mamy poniżej już Warszawę.
 |
| Na zdjęciu czas kanadyjski |
 |
| I oto jestem! |
 |
| Janusz, dzięki za pomoc! |
 |
| Minęłam właśnie Narodowy Stadion w Warszawie. |
Na lotnisku czekał na mnie Janusz, który pomógł mi z bagażami.
Z nowego dworca PKP, które powstało na lotnisku pojechaliśmy na dworzec wschodni. Śpieszyłam się do domu i Warszawę żegnałam z okna pociągu
i stamtąd na pociąg do Zielonej Góry, gdzie byłam o godz. 22:00.
W sumie podróż trwała ponad dobę, ale nie było źle.