sobota, 25 października 2014
Uroczystość ku czci św. Kaspra w Zielonej Górze
sobota, 25 sierpnia 2012
Swarzewo
sobota, 18 grudnia 2010
Nocne Czuwanie na Jasnej Górze
Dziękuję za piękny czas: za radość, wdzięczność,
za bycie razem,
życzliwość i uśmiech,
za piękny program i wspólne bycie z Maryją,
za trwanie ze Słowem Bożym.
Dziękuję
niedziela, 7 listopada 2010
Odpust św. Kaspra
poniedziałek, 24 maja 2010
Zebranie Krajowe WKC
niedziela, 23 maja 2010
Moja rezygnacja z animatorki krajowej
Od dłuższego czasu nurtowała mnie myśl o rezygnacji. Nie byłam pewna czy to pokusa, czy wola Boża. Szukałam światła i rozważałam co będzie lepsze przede wszystkim dla Wspólnoty i w wielu sytuacjach znajdowałam potwierdzenie.
Moja rezygnacja nie polegała na tym, że miałam dosyć Wspólnoty.
Kocham Wspólnotę Krwi Chrystusa całym sercem, gdyż jest dla mnie drogą do Boga. Jestem gotowa dla Niej zrobić wszystko.
Dlatego myślę, że potrzebuje Ona nowego ducha, „świeżej krwi” dla dalszego lepszego rozwoju. Nie mam na myśli, aby dać innym szansę bycia animatorką krajową, bo Wspólnota to nie loteria. Wspólnota to dzieło Boże, o które trzeba dbać, troszczyć się, o które trzeba walczyć, by mogła się wypełniać wola Boża.
Nie podchodziłam do moich zadań wybiórczo, w zależności od sytuacji co jest ważniejsze: Rodzina, czy Wspólnota. Wszystko jest dla mnie ważne, bo najważniejsza jest wola Boża.
Nie były to dla mnie łatwe decyzje. Jeżeli miałam trudy w realizacji zadania nie mówiłam sobie „widocznie jest taka wola Boża”, tylko walczyłam.
Walczyłam sama z sobą szukając pomocy Bożej, proszą Jezusa, aby pomógł mi wypełnić wolę Bożą i to co wydawało się niemożliwe - dzięki Bogu stawało się możliwe. Wierzcie mi nie było to takie oczywiste, ale Pan Bóg dopomagał.
Wierzyłam i wierzę, że wolą Bożą jest słuchać Boga i wypełniać Boże zalecenia, które są zawarte: w nauce Kościoła, w Statutach, w słowach przełożonych, czy przez słowa drugiego człowieka.
Jestem wdzięczna Panu Bogu za Jego prowadzenie i czuwanie we wszystkich moich zmaganiach, ofiarowaniach, umieraniach, ale też w obdarowaniach przepiękną Bożą radością i pokojem.
Dziękuję za Wasza zaufanie, za Waszą dobroć i troskę, której od Was doświadczyłam.
Przepraszam też szczególnie tych, którym trudno było mnie znosić.
Kocham Was wszystkich.
Życzę nam wszystkim Bożego błogosławieństwa, aby z nowym duchem i nowym zapałem nowej animatorki krajowej - dobrego dalszego rozwoju Wspólnoty Krwi Chrystusa.
Błogosławiona Krew Jezusowa!
animatorka krajowa do dnia 23.05.2010
.........................................................Dziękuję
sobota, 16 stycznia 2010
Cisza, w której znajdujesz Boga
W Krakowie na skupieniu, najbardziej cisza mnie uderzyła,
Tak dużo ludzi, a cisza tak wielka, że aż piękna była.
Miałam wrażenie, że się w nią wtopiłam,
Czułam jedność z ciszą, jakbym sama ciszą była.
Był to piękny kontakt z Bogiem, jakby dotykalny,
Czułam w sobie i w około tę ciszę i był to efekt niewyobrażalny.
Tak mnie ogarnęła swoim niewymownym gestem, jakby ciepłą miłością,
jakby samą Bożą obecnością.
Cisza, w której Boga znajdujesz,
W której dobrze się czujesz.
Tylko w ciszy, można usłyszeć Boże wezwanie,
Tylko w ciszy można usłyszeć Boga szeptanie.
Gdy w ciszy swe słowa wypowiesz,
Od Boga usłyszysz odpowiedź.
W kaplicy, w pokoju, czy kawę piłam
Zawsze w towarzystwie Boga byłam.
Gdy kolejka do spowiedzi stała, kto ostatni, gestem się spytałam
I też bez słów odpowiedź otrzymałam.
W pokoju we trzy mieszkałyśmy
I ani razu słowa nie zamieniłyśmy.
Jedna z lokatorek która, w czasie ciszy przyjechała,
W niedzielę po ciszy, dopiero witałam się z nią i zarazem żegnałam.
Jechałam szukać Boga, tego mi było potrzeba,
Znalazłam Go w ciszy, w Krakowie, bo taka była wola nieba.
Bo w krzykliwym i gadatliwym świecie
Boga nie znajdziecie!!
poniedziałek, 14 grudnia 2009
Czas przedświąteczny
Pewnie nie uda mi się napisać nic w najbliższym czasie ponieważ ten czas przedświąteczny jest bardzo wypełniony różnymi przygotowaniami do Świąt Bożego Narodzenia oraz przygotowania na nasze Nocne Czuwanie na Jasnej Górze...
A moim problemem jest to, że jestem straszna "przeżywaczka" i gdyby nie Pan Bóg, którego za wszelką cenę staram się trzymać, to bym się chyba rozleciała na kawałki lub nie wiem jak to nazwać. Więc prócz mojego przeżywania staram się robić wszystko jakby to tylko ode mnie zależało, ale też bardzo ufać Panu Bogu, jakby to wszystko od Niego zależało,
a wcale to nie jest takie łatwe.
Próbuję jakoś pogodzić działanie i zaufanie, aby te dwa czynniki były złączone i aby szły w miarę równomiernie w parze. Nie mogę zaniedbywać ani pracy, a ni Pana Boga.
Jednak na samą myśl, pocę się że strachu, co też ofiarowuję Panu Bogu.
niedziela, 29 listopada 2009
Podróż jesienna
I z powrotem do domu mojego.
Czy to łatwe?
Zapewne - nie.
Ale robię to dla Niego
Dla Boga mego.
Wspólnota to moje powołanie i formowanie,
To w rodzinie jest Boża pomoc i radosne oczekiwanie.
Moje myśli przebiegły czas miniony,
Tyle już lat radosnych i utrudzonych.
W czas wyjazdu smutek mnie ogarnia,
Lecz Jezus mocą swojej Krwi osłania.
Dworzec światłami rozświetlony, lecz gdy pociąg ruszył
świat w mroku się zanurzył.
Zaraz będzie koniec bezkresnej ciemności morze,
Zacznie świtać i ukażą się uroki Boże.
Na szarym widnokręgu jak namalowane
Ciemne drzewa i liście jesienną pogodą pozwijane.
Mgła i trawa rosą zapłakana,
Gdzieniegdzie kałuża, jak woda rozlana.
W oddali domy mijamy uśpione,
Świt budzi jeszcze oko przymrużone.
I po tej aurze senności
Zaczyna słonce świecić w jasności.
Światłość ciemność zwyciężyło
I radością napełniło.
Drzewa barwę odzyskują,
Liście złotem połyskują.
Człowiek z pieskiem spaceruje,
Pewnie ktoś śniadanie szykuje.
ludzie śpieszą się do pracy,
Bo z nadzieją jest inaczej.
Pociąg pędzi po torach,
To nie ten dzień co wczoraj.
środa, 25 listopada 2009
Jechać, nie jechać
Takie i podobne pytania są dla mnie zakałą ponieważ bywa, że w żaden sposób nie jestem w stanie podjąć decyzji - żadnej decyzji: ani na tak, ani na nie.
Miałam możliwość jechać na sesję do Salezjanów w Krakowie. Chciałam jechać, a jednocześnie jakoś przerażał mnie ten wyjazd. Może nie chodzi o wyjazd, bo raczej lubię podróżować. Nie wiem, może moja osobowość, czy może moja niepewność , czy teraz, czy może innym razem?
Zastanawiałam się o co w tak banalnym pytaniu chodzi? Dlaczego taka prosta sytuacja mnie przerasta?
Odkryłam, że tą męczącą decyzję powinnam zrzucić na Pana Boga, że zdam się całkowicie na Niego, że nie ja, ale Pan Bóg w tej kwestii będzie decydował.
Pozwoliłam na działanie Pana Boga, zostawiłam to wszystko Panu Bogu. Przestałam myśleć i zastanawiać się nad zagadnieniem "jechać, nie jechać". Zrobię tak jak Pan Bóg zadecyduję. Zaufałam i zrobiłam się spokojna. Obserwowałam wydarzające się sytuacje, telefony, rozmowy i stąd zaczerpnęłam Boże światło. Pełna zadowolenia i pokoju wyjechałam do Krakowa. W Krakowie przeżyłam piękny czas, za co jestem wdzięczna Panu Bogu i nie tylko.
sobota, 14 listopada 2009
Jubileusz w Diecezji Opolskiej
W programie: Eucharystia, Adoracja Najświętszego Sakramentu, Agapa.
Obecni: członkowie WKC, Animatorzy Parafialni i Diecezjalni, Animator Podregionu Częstochowskiego, Animatorzy Krajowi, Moderator Krajowy WKC ks. Franciszek Grzywa, br. misjonarze, ks. bp Diecezji Opolskiej, proboszcz katedry, opiekun wspólnoty opolskiej, ks. opiekuni z innych miejscowości.
