W Krakowie na skupieniu, najbardziej cisza mnie uderzyła,
Tak dużo ludzi, a cisza tak wielka, że aż piękna była.
Miałam wrażenie, że się w nią wtopiłam,
Czułam jedność z ciszą, jakbym sama ciszą była.
Był to piękny kontakt z Bogiem, jakby dotykalny,
Czułam w sobie i w około tę ciszę i był to efekt niewyobrażalny.
Tak mnie ogarnęła swoim niewymownym gestem, jakby ciepłą miłością,
jakby samą Bożą obecnością.
Cisza, w której Boga znajdujesz,
W której dobrze się czujesz.
Tylko w ciszy, można usłyszeć Boże wezwanie,
Tylko w ciszy można usłyszeć Boga szeptanie.
Gdy w ciszy swe słowa wypowiesz,
Od Boga usłyszysz odpowiedź.
W kaplicy, w pokoju, czy kawę piłam
Zawsze w towarzystwie Boga byłam.
Gdy kolejka do spowiedzi stała, kto ostatni, gestem się spytałam
I też bez słów odpowiedź otrzymałam.
W pokoju we trzy mieszkałyśmy
I ani razu słowa nie zamieniłyśmy.
Jedna z lokatorek która, w czasie ciszy przyjechała,
W niedzielę po ciszy, dopiero witałam się z nią i zarazem żegnałam.
Jechałam szukać Boga, tego mi było potrzeba,
Znalazłam Go w ciszy, w Krakowie, bo taka była wola nieba.
Bo w krzykliwym i gadatliwym świecie
Boga nie znajdziecie!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz