niedziela, 29 listopada 2009

Podróż jesienna

Od roku 1990 jeżdżę tą trasą do Domu Misyjnego
I z powrotem do domu mojego.

Czy to łatwe?
Zapewne - nie.

Ale robię to dla Niego
Dla Boga mego.

Wspólnota to moje powołanie i formowanie,
To w rodzinie jest Boża pomoc i radosne oczekiwanie.

Moje myśli przebiegły czas miniony,
Tyle już lat radosnych i utrudzonych.

W czas wyjazdu smutek mnie ogarnia,
Lecz Jezus mocą swojej Krwi osłania.

Dworzec światłami rozświetlony, lecz gdy pociąg ruszył
świat w mroku się zanurzył.

Zaraz będzie koniec bezkresnej ciemności morze,
Zacznie świtać i ukażą się uroki Boże.

Na szarym widnokręgu jak namalowane
Ciemne drzewa i liście jesienną pogodą pozwijane.

Mgła i trawa rosą zapłakana,
Gdzieniegdzie kałuża, jak woda rozlana.

W oddali domy mijamy uśpione,
Świt budzi jeszcze oko przymrużone.

I po tej aurze senności
Zaczyna słonce świecić w jasności.

Światłość ciemność zwyciężyło
I radością napełniło.

Drzewa barwę odzyskują,
Liście złotem połyskują.

Człowiek z pieskiem spaceruje,
Pewnie ktoś śniadanie szykuje.

ludzie śpieszą się do pracy,
Bo z nadzieją jest inaczej.

Pociąg pędzi po torach,
To nie ten dzień co wczoraj.

środa, 25 listopada 2009

Jechać, nie jechać

Takie i podobne pytania są dla mnie zakałą ponieważ bywa, że w żaden sposób nie jestem w stanie podjąć decyzji - żadnej decyzji: ani na tak, ani na nie.

Miałam możliwość jechać na sesję do Salezjanów w Krakowie. Chciałam jechać, a jednocześnie jakoś przerażał mnie ten wyjazd. Może nie chodzi o wyjazd, bo raczej lubię podróżować. Nie wiem, może moja osobowość, czy może moja niepewność , czy teraz, czy może innym razem?

Zastanawiałam się o co w tak banalnym pytaniu chodzi? Dlaczego taka prosta sytuacja mnie przerasta?

Odkryłam, że tą męczącą decyzję powinnam zrzucić na Pana Boga, że zdam się całkowicie na Niego, że nie ja, ale Pan Bóg w tej kwestii będzie decydował.

Pozwoliłam na działanie Pana Boga, zostawiłam to wszystko Panu Bogu. Przestałam myśleć i zastanawiać się nad zagadnieniem "jechać, nie jechać". Zrobię tak jak Pan Bóg zadecyduję. Zaufałam i zrobiłam się spokojna. Obserwowałam wydarzające się sytuacje, telefony, rozmowy i stąd zaczerpnęłam Boże światło. Pełna zadowolenia i pokoju wyjechałam do Krakowa. W Krakowie przeżyłam piękny czas, za co jestem wdzięczna Panu Bogu i nie tylko.

wtorek, 17 listopada 2009

Optymista i pesymista

Na cmentarzu spotkali się: optymista i pesymista.
Jak myślicie co powiedział pesymista, a co optymista?
Pesymista: Zobacz ile tu jest krzyży :(
Optymista: Popatrz tu są same plusy :)

sobota, 14 listopada 2009

Jubileusz w Diecezji Opolskiej

Dzisiaj w Opolu świętowaliśmy 25 lecie powstania powstania Wspólnoty Krwi Chrystusa.
W programie: Eucharystia, Adoracja Najświętszego Sakramentu, Agapa.
Obecni: członkowie WKC, Animatorzy Parafialni i Diecezjalni, Animator Podregionu Częstochowskiego, Animatorzy Krajowi, Moderator Krajowy WKC ks. Franciszek Grzywa, br. misjonarze, ks. bp Diecezji Opolskiej, proboszcz katedry, opiekun wspólnoty opolskiej, ks. opiekuni z innych miejscowości.

piątek, 13 listopada 2009

bliźniaki

W łonie matki rozmawiają bliźniaki:

- Wiesz, słyszałem, że jest życie pozałonowe

- Co ty mówisz, nie ma innego życia poza tym tu.

- Mówią, że jest tam dużo światła i jest pięknie.

- Przecież, to tu jest pięknie, u mamy pod sercem.

- Ponoć tam jest wspaniale.

- Nie opowiadaj bzdur! Nie wierze w życie pozałonowe!

O misjonarzach

Idzie misjonarz przez busz, a naprzeciw niego wychodzi lew.

Przerażony zaczął się modlić : „Panie Boże zbudzi w nim jakieś chrześcijańskie uczucia”.

A lew na to: „Panie Boże pobłogosław nas i te dary, które mamy spożyć”

***

Przyjechał misjonarz do Afryki głosić rekolekcje.

Tubylcy witają go radośnie.

Misjonarz zagadnął : „Są u was jeszcze ludożercy?”

Odpowiedź: „Nie, wczoraj ostatniego zjedliśmy”