środa, 3 marca 2010

Pogrzeb Czesi Okrutnik

.

Czesia przed laty była animatorką Diecezji Opolskiej. Pamiętam ją z tamtych lat. Wspominam Czesie milo szczególnie utkwiło mi jej doświadczenie o mocy modlitwy. Wyjazd na pogrzeb bardzo mi nie pasował. Ale jak mogłabym nie jechać? Zostawiłam cala robotę, którą starałam się skończyć przed wyjazdem do Zielonej Góry. Pojechałam z br. Kazimierzem i br. Jurkiem, zeszło nam cały dzień. Ksiądz Proboszcz, sąsiedzi i rodzina, która poznałam bardzo milo ja wspominali. W kościele było mnóstwo ludzi i żarliwy śpiew. W moim sercu jeszcze słyszę piękną pieśń, którą trochę zapamiętałam:
"Dziś w Twoje ręce powierzam duszę moją,
najlepszy Ojcze mój.
Jestem strudzony pielgrzym, który wraca do domu
- Ojcze proszę przyjmij mnie z powrotem"
.
Miałam wrażenie, ze śpiewamy w imieniu Czesi, a jednocześnie powierzałam swoją dusze, jedno i drugie bardzo wymowne, aż się wyruszyłam. Dobrze, że byłam tam, bo pożegnałam Czesie w imieniu własnym i Wspólnoty i wiele też dobra przeżyłam. Prace również skończyłam, a nawet byłam na dobrym filmie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz