W pociągu choć obco, uśmiech ktoś dał.
Zmęczona zapadłam w głęboki sen, gdy się obudziłam daleko już byłam.
Cichutko spokojnie pochylił się nade mną mój Bóg, zabrał utrapienia i stał się cud.
Słońce na niebie pięknie jaśnieje, a ja w swym sercu od nowa się śmieje.
Jeszcze tylko trzy godzinki, i już jestem u rodzinki.
Jeszcze wiele czeka mnie pięknej radości,
a złośliwym (daleko stąd) zostały tylko złośliwości.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz