Na Święta lecę do Belgii do Zbyszków.
Przeżywałam przygotowując się do wyjazdu, ale podróż była piękna. Najpierw Sylwek odwiózł nas (ja i rodzice Ani: Renia i Genek) na lotnisko do Wrocławia potem lot samolotem "Boeing 737-800" następnie przyjechał po nas Zbyszek.
Przyjazd do Zottegem i gdzie wszyscy na nas czekali obiadokolacja ... W sumie pięknie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz