
Podróż pociągiem, to 10 godzin, plus dojazd do Swarzewa, ale było nawet nieźle, bo sami byliśmy w przedziale. Nudy nie było, bo mieliśmy dożo pomysłów na umilenie podróży: 1)jedzenie, 2)granie w przeróżne gry, 3)śpiewanie i granie na specjalnym przyrządzie, 4)pisanie opowiadania (każdy po jednym zdaniu, nie wiedząc co napisali inni)

Na miejscu jak na mnie, było niemiłosiernie gorąco, ale atmosfera w Domu Misyjnym była piękna, jak w Domu Bożym, wszyscy byli bardzo sympatyczni, mili i życzliwi.
Były również różne atrakcje, a na specjalne wyczyny, jak jazda na monocyklu warto było popatrzeć.


Pięknie było również na plaży. Miło było patrzeć na radość pluskających się wnuków. Więc co tam upał!
.jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz